Przejdź do treści
Strona główna » Blog » Nie jestem idealna.

Nie jestem idealna.

Nie jestem idealna. Czym jest bycie idealnym opiekunem?
Przyjaciele nie są idealni. Są.

Ten wpis „chodzi za mną” już od jakiegoś czasu. Piękne zdjęcia psiaków, kotów, królików. Opowieści o kolejnych ukończonych szkoleniach, warsztatach. Historie sukcesów większych i mniejszych. Dzisiejszy świat – świat, który jest tylko wirtualnym, a jednak realnie ma na nas wpływ. W tym kolorowym świecie wspaniali, mądrzy ludzie dzielą się swoją wiedzą. To jest cudowne. Jest!

Z drugiej strony może wpędzać w zakłopotanie: „co robię źle? Czy ja w ogóle powinnam mieć zwierzaka? Przecież ja nie jestem taka, jak oni. Może tylko tak wyedukowane, świadome i idealne osoby powinny mieć zwierzęta?”

bycie czarno-białą

Albo jestem na „tip-top”, albo chcę się schować w piwnicy i nie wychodzić. Na warsztatach często wspominam, że GaSa to taka moja terapia z bycia „czarno-białą”. Życie nie jest czarno-białe. Są szarości, czasami życie bywa czarne, czasami białe, potrafi też być kolorowo. Mam tego bardzo dużą świadomość i akceptację u innych istot. U siebie? Różnie. Ze mną nie jest tak łatwo, szczególnie w kierunku czerni. Pracuję nad tym, staram się nie wpadać do czarnych piwnic, tfu! dziur.

nie jestem idealna

Nie jestem idealną opiekunką moich zwierząt.
Czym jest bycie idealnym opiekunem?
Przyjaciele nie są idealni. Są.

błędy

Popełniłam wiele błędów, których już jestem świadoma i do nich nie wracam. ALE o niektórych wiem i nadal je popełniam. Jeszcze więcej: wiem, opowiadam na szkoleniach, jak się ich wystrzegać i… nadal nie zawsze działam idealnie.

Pewnie teraz wszyscy czekają na przykłady. Tutaj się zawiesiłam, bo… właśnie! Chcemy być idealni. Chcemy świecić przykładem, przynosić świadectwo z paskiem, słuchać oklasków, dostawać więcej serduszek i pokazywać kolejne dyplomy. To chyba normalne, ale… warto mieć świadomość, patrząc z zazdrością na nagradzaną koleżankę, że i ona nie raz się potknęła, że nie zawsze, w każdym momencie jest idealna.

wszystko albo nic

Opowiadam o słuchaniu swoich zwierzaków na szkoleniach, albo odciągam ujadającego psa na spacerze. Albo codziennie rano medytuję z moim kotem, albo się irytuję, gdy przeszkadza mi w pracy. Wydaję publikacje o uważnym byciu z czworonogiem, albo zapominam o badaniach kontrolnych. Albo chodzę na romantyczne spacery po lesie z moim psem, albo narzekam, że mi się nie chce zwlec z kanapy wieczorem na „siku kupę”.

Tylko to nie tak, że mogę być albo idealnym opiekunem, albo kimś kto nie zasługuje na przyjaźń zwierząt.
Mucha, nieidealna opiekunka:

  • czasami opowiada o słuchaniu swoich zwierzaków na warsztatach GaSa (i bardzo to lubi!);
  • czasami ląduje z Gandzią w sytuacji, gdy jest już ZA DUŻO (tego nie lubi);
  • czasami medytuje, czasami towarzyszy jej kot;
  • czasami Dekiel chodzi po jej klawiaturze, a ona nie ma czasu na kręcenie o tym filmików i uśmiechanie się do Niego;
  • czasami promuje swoje książki o masażu zwierząt;
  • czasami zapomina o badaniach kontrolnych, szczepieniach i innych sprawach, które dzieją się w takich odstępach czasu, że jak nie są wpisane w kalendarz, to się o nich zapomina;
  • czasami chodzi na spacery po lesie, czasami z Gandzią;
  • czasami nie chce jej się wychodzić nawet na “siku kupa” ze swoimi zwierzakami.

nieidealność w dotyku

Można to rozwijać dalej w kontekście dotyku i GaSa. Tak, tu też nie jestem idealna.

W kwestii „wiem, że nie powinnam, ale nadal coś robię” i/lub „wiem, że powinnam, a nie robię”.
Przykład? Wiem, że Gandzia na spacerze raczej nie chce być dotykana, a mnie i tak zdarza się to robić.
Czasami nie robi to na Niej wrażenia, czasami Ją tym wkurzam.

Właśnie się zorientowałam, że mogłabym tak długo, jak długie i skomplikowane jest życie.
Życie, które ma wiele odcieni.

tamagotchi

Przypomniało mi się dzieciństwo. Dostałam tamagotchi (ktoś pamięta?).

Mieszkałam przy stadninie koni, moja Mama prowadzi hodowlę psów, wokół mnie biegały krowy, kury, koty, króliki… zwierzaki towarzyszyły mi, spędzały ze mną czas.

ALE tym, co powiedziało mi, że nie powinnam mieć żadnego pod opieką był tamagotchi – odchodzący piesek z przerzuconym przez ramię workiem (miałam wersję „light”, nikt nie umierał).
Uznałam, że nie mogę, nie zasługuję na to, by być opiekunką żywego zwierzęcia.

Niby tylko wspomnienie z dzieciństwa, ale to podejście zero-jedynkowe jest ze mną nadal.

Staram się być idealna w „nieidealności”:
chciałabym nie samobiczować się za błędy, nie roztrząsać wiecznie wątpliwości.

Żyć, ufać sobie, ufać swoim zwierzakom.

Uczę się tego, w tym też nie jestem idealna.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Strona wykorzystuje pliki cookies własne w celu prawidłowego działania jej wszystkich funkcji oraz cookies podmiotów trzecich w celu korzystania z narzędzi analitycznych (Google Analytics), marketingowych (Facebook Pixel), wtyczek społecznościowych, systemu mailingowego (MailerLite) oraz embedowania treści ze stron zewnętrznych (YouTube). Dostęp do cookies mają podmioty trzecie wskazane w nawiasach. Jeżeli twoje ustawienia nie blokują wskazanych cookies, uznajemy, że wyrażasz zgodę na ich wykorzystywanie. Możesz określić zasady korzystania z cookies w swojej przeglądarce. Szczegóły: Polityka prywatności i plików cookies.

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close