JOGA – moja historia

Joga nigdy nie była dla mnie “zwykłymi ćwiczeniami”. Oto moja historia.

Aktywność fizyczna odgrywała w moim życiu różne role. Był czas, gdy służyła mi tylko do tego, żeby „schudnąć”, „spalać kalorie” i/lub „zmienić swoje ciało”. Przekornie kupowanie fit gazetek z płytami (które zawzięcie „katowałam”) sprawiło, że… w pewnym momencie trafiłam na jogę.

Pierwszy kontakt (DVD dołączone do „Shape”) i „coś kliknęło”. Zaczęła się “joga – moja historia”.

Joga w studiu i czucie swojego ciała

Wybrałam się na zajęcia jogi do ukochanego Studia Jogi Yam. Tam stawiałam pierwsze kroki na macie pod czujnym okiem cudownej Asi.

joga - moja historia

Po raz pierwszy w życiu zaczęłam brać pod uwagę swoje możliwości, zauważać zakresy ruchów, CZUĆ SWOJE CIAŁO. Przy okazji odzywało się ego, że jestem za mało elastyczna, powinnam bardziej, więcej, mocniej. Ale… joga zatrzymuje. Skupia uwagę na odczuciach osoby praktykującej, na TU i TERAZ. To nie mechaniczne odtwarzanie i powtarzanie ruchów. Ta powolność, świadomość, uważność mnie urzekła.

Chodziłam i testowałam zajęcia w różnych wspaniałych szkołach w Poznaniu. Brałam udział w kursach i warsztatach. Były okresy bardzo intensywnej praktyki, były takie, że wchodziłam na matę tylko „od czasu do czasu”.

Joga na YT i odkrywanie, czego potrzebuję

Obecnie do studia zaglądam rzadko (ze względów logistycznych), ale regularnie praktykuję w domu, z YouTube.

Mam swoją ulubioną instruktorkę Well With Hels, o której wspominałam już we wpisie o medytacji z YT.
Zdarza mi się wracać do innych, których kiedyś zapraszałam do „swojego salonu”: Adriene, Melissa, Ali i Tim.

joga - moja historia

Jak widać prezentują różne style… wybierałam takie, które pasował do danego etapu życia. Joga w różnych formach towarzyszy mi regularnie.

Nieelastyczna joginka

Jestem wiecznie początkująca, bo… nie jestem „rozciągnięta”?

Nazywam się nieelastyczną joginką. (co potwierdza poniższe zdjęcie)

zdjęcie Mucha nie umie siedziec

Przez chwilę z tym bardzo walczyłam. Teraz… akceptuję.
Wracam na matę nie po to, żeby coś zmienić, poprawić, a po to by poczuć i posłuchać, co mówi do mnie moje ciało.

Joga – moja historia cały czas się pisze…

Joga, indywidualne podejście, czucie swojego ciała, wniosła w moje życie uważność i świadomość. Praktyka wyszła poza matę, zaczęła inspirować w innych obszarach mojego życia.

Jestem wdzięczna za jogę i za każdego nauczyciela, z którym miałam okazję spotkać się na macie.

Praktykujecie jogę? Jaka jest Wasza historia?

Dodaj komentarz