Opinie – masaż GaSa

8 maja 2013

Komentarze i wpisy, które niesamowicie motywują do dalszego promowania masażu GaSa.

O czułości na fanpage’u Fokusa:

„CZUŁOŚĆ (co za dużo to nie zdrowo) (…) Pierwszy raz uświadomiłam sobie swoje dręczycielstwo w stosunku do mojego psa na warsztatach masażu relaksacyjnego, kiedy Marta mówiła o psach „niedotykalskich”. (…) Dlatego ćwiczę silną wolę i powstrzymuje się od tego co ja lubię, a zwracam uwagę na to co on lubi, a lubi np przyjść do mnie na łóżko przycisnąć się co do milimetra i tak leżeć zgniatając się nawzajem, albo wcisnąć nos pod pachę. Nawet zauważył, że ja zauważyłam dialog i jak zaczyna się stresować to go zostawiam w spokoju i on przeważnie już też zostaje ze mną na łóżku. Powiem wam, że mała rzecz, a bardzo wpłynęła na naszą relacje. Chętniej przyłazi i w sumie to więcej daje się dręczyć, bo wie że może „powiedzieć” mi że już nie chce i że przestane. Po troszku oswajamy się też z masażami. Na początku chciałam od razu robić cały pokazany na zajęciach program. Cóż – po chwili uciekał… Teraz ograniczam się do króciutkich partii tego co mi akurat nadstawi, a to łapkę, a to boczek, a to brzuchol, bez zbędnego stręczycielstwa.”

fokus„(…) Dziś nastąpił przełom. Chyba nauczyłam się już wyczucia, a Foka tego że robimy coś fajnego. Drobny bunt zaczął się przy łapach, ale czułam, że nie był on na tyle duży, żeby go w zupełności zostawić. Jak zaczynał zabierać łapę, zatrzymywałam się na chwilę i jak się uspokoił to kontynuowałam. Wcześniej chyba brakowało mi właśnie wyczucia momentu. On zaczynał mocniej wyrywać łapę, a ja nie przestawałam. Dzisiaj mimo tego buntu, po chwili sam przekręcił się wystawiając podwozie jakby chciał powiedzieć „teraz tu mi rób”. Tym sposobem pierwszy raz zrobiliśmy calutki program masażowy za jednym razem (ale fajnie!!). Później jeszcze błogo leżakował sobie z Piotrkiem. Marta możesz być z nas dumna :D
(jestem! i zapraszam na www.facebook.com/PitBullFokus)

DogBlog Czorta:

„Ja już swoją Panią wysłałem na taki kurs i od tygodnia mam w domu prywatnego masażystę :-) Szkolenia są bardzo bezpieczne, bo najpierw człowieki uczą się masować pluszaki… a jak już posiądą całą tajemną wiedzę dostają dyplom uprawniający do masowania żywych stworzeń. Na początku trochę się bałem… nie żebym zaufania do Pani nie miał, ale do nowości zawsze podchodzę z dystansem. Jednak szybko odkryłem, że to naprawdę fajne uczucie… rozluźniają się wszystkie mięśniory i nawet można odpłynąć… mówię wam istna nirwana… ;-) Dawno nie byłem tak wyluzowany…”
(zapraszam na www.psiesmutki.com.pl i www.facebook.com/Czort.pies)